#1018-1022 Wielki powrót (St Bernardus Pater 6, St Bernardus Prior 8, St Bernardus Tripel, St Bernardus Christmas Ale, St Bernardus Abt 12 /St Bernardus Brouwerij)

sticker-st-bernardus

Wracam do żywych. Po bardzo długiej przerwie spowodowanej całym szeregiem problemów pacjent odzyskał puls. Wpierw byłem tydzień w Londynie (z czego będzie osobna relacja), następnie wyłączyła mnie nauka do egzaminu, później prawie 2 tygodnie byłem masakrycznie przeziębiony, co skończyło się antybiotykiem. Generalnie nieciekawie. A sporo się działo po drodze! Nie mówię tylko o tym, że festiwal w Opolu został przeniesiony do Kielc. Ogólnie to był niesamowicie aktywny okres. Gdy faszerowałem się antybiotykiem to o piwie nie mogło być mowy, ale sprzed tego niechlubnego okresu nazbierało mi się całkiem dużo notatek do przelania na papier, stąd by przyspieszyć konwersję degustacji na posty powrót będzie z przytupem. Dziś aż 5 piw i to nie byle jakich. 5 od razu nie dlatego, żeby jak najwięcej załatwić jednym postem, tylko dlatego, że już całkiem dawno temu zrobiłem pewnego wolnego wieczora panel degustacyjny piw z belgijskiego browaru klasztornego St Bernardus. Opisywanie każdego z osobna nie ma sensu, więc podzielę się z wami wrażeniami z degustacji czołowych piw z tego belgijskiego browaru. Całą paczkę otrzymałem dość dawno, bo był to prezent gwiazdkowy, ale z różnych względów, w tym dłużej kolejki oczekujących, piwa przeleżały w lodówce kilka miesięcy. W tym przypadku nie powinno wyrządzić im to większej krzywdy, bo są to trunki o dość długiej wytrzymałości. Degustowany panel reprezentuje prawie całą stałą ofertę browaru poza Witbierem i najlżejszym piwem tzw „4-ką”. Były więc największe klasyki klasztorne: Tripel, ciemne 6-ka i 8-ka, specjalne piwo świąteczne oraz wisienka na torcie – słynna 12-tka, która porównywana jest do kultowego odpowiednika z Westvleteren, a to bardzo, ale to bardzo poważny zarzut. Wręcz brzemię, z którym piwo musi się zmierzyć i obronić. A ja z wielką chęcią lubię takie teorie weryfikować, dlatego na zostawione zgodnie z zasadą od najsłabszego do najmocniejszego na koniec degustacji piwo, czekałem z wielką niecierpliwością.

Początek to Pater 6, czyli lekkie piwo w stylu dubbel. Jeżeli 6% można nazwać jeszcze lekkim, ale pamiętajmy, że geograficznie jesteśmy w Belgii, która w tym temacie ma swoją filozofię. Piwo ciemnobrązowe z średnio obfitą drobnopęcherzykową pianą. Bardzo wyraźny, charakterystyczny dla belgijskich dubli drożdżowo-karmelowy aromat z dodatkiem nut chlebowych, winogron i suszonych owoców. Aromat bardzo przyjemny, jednak nie zbyt intensywny. W smaku dość konserwatywnie. Sporo karmelu, przypraw i smaków korzennych z wytrawnym finiszem. Trochę ziołowej goryczki na koniec i… to właściwie tyle. Poprawny dubbel, ale nic nadzwyczajnego.

Dość szybko podkręciłem tempo doznań przerzucając się na wersję imperialną, czyli Prior 8. Jest to również coś na wzór dubbla, ale w pełniejszej odsłonie. Piwo od początku wydaje się bardzo podobne do poprzednika. Ciemnobursztynowy kolor wpadający w brąz i zdecydowanie bardziej obfita drobnopęcherzykowa piana. W aromacie zyskuje głównie intensywność. Jest wciąż dużo karmelu, ale na mocy nabiera szampański charakter drożdży. Pojawiają się rodzynki, ale w stronę wytrawności kontruje je pewna nuta palona. Trochę nieoczekiwane w dubblu, ale dość przyjemne. W smaku zaczyna być wyczuwalna nuta alkoholowa. Reszta dość podobnie: karmel, przyprawy i nuty korzenne połączone dodatkowo z posmakiem brandy i lekkiej ziołowości. Wersja ciut bardziej udana niż poprzednik, ale wciąż szału nie było.

Kolejnym piwem był Tripel, czyli diametralna zmiana stylu. Piwo mocne, lecz jasne. Piękny złocisty kolor i lekka opalizacja. Piana – jak często w triplach – nietrwała, choć spodziewałem się intensywniejszej choćby na początku. Aromat bardzo klasyczny, słodko-drożdżowy, szampański ze spora dawką słodowości i lekko ostrawymi akcentami owocowymi z jabłek i białych winogron. Smak to również świetny wyznacznik stylu. Gładki, czysty słodowy profil o lekkim owocowym smaku przełamany przyprawami, trawą cytrynową i zwieńczony lekkim wytrawnym finiszem. Smaczne i orzeźwiające, choć mało odkrywcze. Zupełnie nie czuć alkoholu, więc może być zwodnicze – to jednak 8%  alkoholu.

Przedostatni przystanek to już zawodnik poważnego kalibru. Christmas Ale to sezonowe piwo świąteczne o niebanalnych 10% alkoholu. Wiem, że gwiazdka była dawno, do drugiej jeszcze kawał czasu, ale co tam. Piwo jest ciemnobrunatne, dość brzydko zmętnione. Wizualnie prezentuje się najsłabiej z całej piątki. Nawet piana, jest nietrwała, beżowa o średnich pęcherzach. Mało kuszące, ale na szczęście to nie najważniejsze w piwie. Aromat jest bardzo słodki. Czuć nuty winogronowe wpadające w winiak, słodycz rodzynek i – co najciekawsze – wyraźny zapach coca-coli. Tak! Od razu wiedziałem, że znam ten zapach, ale dopiero po chwili doszedłem do tego, skąd wydaje się być znajomy – tak bardzo się go tam nie spodziewałem. Oryginalne, choć nie wiem czy bardzo szlachetne. Smak to już istna tyrada słodkości. Jest bardzo dużo karmelu, suszonych owoców, winogron i śliwek. To wszystko zasypane wręcz ciemnym cukrem. Piwo jest dość ciężkie i zawiesiste. Alkohol jest stosunkowo dobrze ukryty, ale cała ta słodka mikstura piecze w gardło. Piwa świąteczne bywają słodkie, ale chyba wolałbym przełamanie w postaci skórek pomarańczy lub czegoś w tym klimacie. Ogólnie piwo dość zacne, ale przy tak intensywnym trunku spodziewałem się czegoś więcej.

Najważniejsze przyszło na koniec to oczywiście osławione Abt 12. Gdy piwo porównywane jest do Westvleterena to jest to pewien ciężar. Ale z drugiej strony, z jakiegoś powodu te porównania zaczęły się pojawiać. I nie chodzi zapewne tylko o to, że Abt 12 jest rzekomo recepturą swojego słynniejszego odpowiednika z czasów kiedy mnisi z Westvleteren warzyli kontraktowo w browarze St Bernardus. Czy to ten sam kaliber? To także potężny Quadrupel o 10% alkoholu. Piwo ma ciemnobursztynowy, głęboki kolor i mało obfitą pianę. Od pierwszego powąchania dostajemy potężny słodki rodzynkowy aromat z dużą dawką ciemnych owoców. Dominują śliwki i winogrona, zza których oblewa nas landrynkowy wręcz zapach wzmocniony ciemnym cukrem. Intensywny i wydatny. W smaku piwo jest bardzo oryginalne. Zawiesiste, esencjonalne, słodka melasowa esencja. Spod tego likieru słodu i ciemnego cukru wyłaniają się przyprawy i lekkie nuty korzenne. Alkohol jest wyczuwalny, ale nie przeszkadza to w odbiorze. Pomimo ogromu słodkości, smak zwieńcza lekki wytrawny finisz. Piwo jest bardzo, ale to bardzo ciekawe. Jest na pewno świetnym Quadruplem. Czy może stawać w szranki z Westvleteren 12? Dla mnie nie. Jest bardzo dobre, ale to jednak nie ta liga. A jeśli nawet ta liga – to nie ta pozycja w tej lidze. Niemniej jednak polecam.

Panel piw z St Bernardus to bardzo ciekawe doświadczenie. Co prawda żadne z piw nie zachwyciło, ale pamiętajmy, że to klasyczne belgijskie piwa klasztorne i każde ekstremalne wychylenie od tej klasyki ten tytuł by im zabrało. Abt 12 jest zdecydowanie najciekawsze i najbardziej złożone. Wszystkim chętnym na takie doznania polecam rozłożenie tej przyjemności na raty lub większa selektywność. 5 butelek po 0.33l nie wydawało się czymś nie do zrobienia, ale ostatecznie i tak skończyło się w późnych godzinach nocnych. Dobrze, że był weekend, bo po ostatnim łyku czułem, że to nie są piwa sesyjne.

Utwór do piwa: Monte Montgomery – ‘Little Wing’ (cover)

 

St Bernardus Pater 6

Kolor: ciemno brązowe

Piana: średnio obfita, drobnopęcherzykowa

Aromat: drożdżowy, owocowy, winogrona, rześki, chleb, przypalanka, karmel, śliwki

Smak: korzenne, przyprawy, karmel, wytrawny finisz, goryczka ziołowa, wysycenie średnie

Ocena: 6.5/10

St Bernardus Prior 8

Kolor: ciemnobursztynowy wpadający w brąz

Piana: dość obfita, drobnopęcherzykowa

Aromat: korzenny, szampański, karmelowy, palony, rodzynki

Smak: lekko alkoholowy, wytrawne, karmel, przyprawy, suszone owoce, brandy, goryczka niska, ziołowa, wysycenie średnie(+)

Ocena: 7/10

St Bernardus Tripel

Kolor: złocisty, lekka opalizacja

Piana: mało obfita, średniopęcherzykowa

Aromat: szampański, słodowy, białe winogrono jabłko

Smak: słodowy, szampański, owocowy, rześki, drożdżowy, wysycenie wysokie, goryczka ziołowa

Ocena: 7.5/10

St Bernardus Christmas Ale

Kolor: ciemnobrunatne, brązowe, zmętnione

Piana: średniopęcherzykowa, nietrwała

Aromat: słodki, winogrona, rodzynki, coca cola

Smak: suszone owoce, karmel, słodki, śliwki, alkohol, karmelizowany cukier, goryczki brak, wysycenie wysokie, pieczenie w gardło

Ocena: 7/10

St Bernardus  Abt 12

Kolor: ciemnobursztynowy, brunatny

Piana: mało obfita, drobnopęcherzykowa

Aromat: słodki, rodzynkowy, ciemne owoce, cukier kandyzowany, landrynkowy

Smak: esencjonalne, gęste, likier, przyprawy, karmel, wytrawny finisz, lekko alkoholowe

Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *